19.05.2016 - Powrót Natalii do Polski

19 maja był ostatnim dniem pobytu Natalii w Bangalore. Przyjechała na mniej więcej na 2,5 tygodnia żeby szkolić testerów. Po pracy wybraliśmy się na pożegnalne piwo.


 

Lokal w którym byliśmy był w bezpośrednim sąsiedztwie z budynkiem, w którym będzie biuro Syncron-u. Aktualne biuro jest tymczasowe i naprawdę nie jest to biuro najwyższej jakości. Dodatkowo cały czas przybywa coraz więcej ludzi i nie ma już miejsca. Dostawiają gdzie sie da biurka i naprawdę jest już bardzo ciasno. Oto jak prezentuje się nowa siedziba (aktualnie trwają tam prace remontowe). Zobaczymy jeszcze jak to im finalnie wyjdzie ... mamy mieć 3 piętra a na dachu ma być takie patio z stolikami.


 

Podczas powrotu z Bombaju Natalia lecąc samolotem rozmawiała z pewnym panem, który był lekarzem chirurgiem . Dał jej kontakt do siebie w razie jakichś problemów. Natalia przekazała mi kartkę z jego danymi ... potem okazała mi się pomocna ... ale o tym w późniejszych relacjach :)



 

Po wyjściu na piwo pojechałem z Natalią na lotnisko. Po drodze zaczął padać ogromny deszcz przez który ledwo się przedarliśmy... dobrze że wcześniej wyruszyliśmy :). 


I tak jakby ktoś myślał że u mnie ciągle piękna pogoda to jest w błędzie. Codziennie wieczorami pada. A w ciągu dnia pracuję więc właściwie często zdarza mi się wracać w deszczu :).

Natalia odleciała a ja zostałem. Te 2,5 tygodnia były szalone, dużo się działo ... ale przyznam że miałem już ochotę po prostu odpocząć ... wejść do swojego  pustego pudełka i spędzić najbliższy weekend patrząc się w ścianę (bez interakcji z ludźmi) smiley

Z lotniska wróciłem taksówką (tak jak zawsze Uberem).


 

Za przejazd 41km zapłaciłem 639INR = 38zł ... to raczej nie dużo.
Dojazd do pracy taksówką kosztuje mnie około 60-70 INR = 3,5-4zł. Niby nie jest to dużo, jak na taksówkę ... ale suma summarum też trochę to kosztuje. Potem już zmieniłem sposób przemieszczania się ... ale o tym też wam jeszcze opowiem później :).

A teraz ciekawostka z cyklu "How is it made in India". W Banagalore chodniki czasem są, a czasem ich nie ma ... wszędzie do okoła jest brudno,  na ulicach przeogromny ruch, a dodatkowo często wszystko jest zalane obfitymi deszczami. Niektóre chodniki wyglądają mniej więcej tak.


 

Są to takie płyty pod którymi są swego rodzaju kanały ... nie wiem czy to tylko system odprowadzania wody przy deszczach czy to też kanalizacja do której spuszczają ścieki z mieszkań. W każdym razie chodniki (o ile istnieją) są tandetne ... i dziurawe. Wyobraźcie sobie że idziecie nocą takim chodnikiem a tu ...

 

Oczywiście latarni tu praktycznie nie ma więc często na ulicach jest totalnie ciemno

 

Chodnik powyżej to chodnik otaczający kościół do którego chodzę :)

Czasami jednak są jeszcze inne niespodzianki na chodnikach ... np. krowa :), albo jak pada to może nas czekać coś takiego

 

 

komentarze Komentarze:

Nick:
komentarz