Trzy dni w Tatrach

W dniach 6-9.07.2012 odbyłem wyprawę po Tatrach. Przeszedłem między innymi Orlą Perć, jeden z najniebezpieczniejszych szlaków w Tatrach Wysokich (od czasu otwarcia szlaku w 1906 zginęło na nim ponad 100 turystów).

Wraz ze mną w góry udali się Piotr Stuszewski i Daniel Prokurat z dziewczyną.

Dzień 1

Spóźnionym 2 godziny pociągi dotarliśmy do Zakopanego, następnie pojechaliśmy pod Palenicę Białczańską. Od tego punktu piechotą musielibyśmy iść około 3h asfaltem (ruch samochodów na tej trasie jest zamknięty), żeby dotrzeć do Morskiego Oka. Z uwagi na opóźnienie pociągu postanowiliśmy za opłatą 25 zł podjechać pod Morskie Oko wozem zaprzężonym końmi. Następnie poszliśmy żółtym szlakiem przez Szpiglasową Przełęcz, wchodząc po drodze na Szpiglasowy Wierch, do niebieskiego szlaku gdzie skręciliśmy na wschód, kierując się wzdłuż Wielkiego Stawu Polskiego do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Pierwszy dzień raczej lajtowy :)

Dzień 2

Tego dnia wraz z Piotrem wyruszyliśmy około godz 7:30 (Daniel odłączył się od nas i wraz z dziewczyną udali się inną trasą do Murowańca). Niebieskim szlakiem doszliśmy do Zawratu a następnie przeszliśmy czerwonym szlakiem aż do przełęczy Krzyżne (najwyższy szczyt na tej drodze to Kozi Wierch 2291). Stąd żółtym szlakiem wróciliśmy do schroniska w Dolinie Pieciu Stawów Polskich. Cała tras zajęła nam około 12 godzin i była przepełniona licznymi łańcuchami, drabinami i niebezpiecznymi urwiskami. Tym razem po dotarciu do schroniska udaje nam się (dzięki poznanym na trasie dziewczynom) przenocować w leśniczówce. Tego dnia (sobota) schronisko było przepełnione ludźmi i gdyby nie możliwość spania w innym miejscu zmuszeni bylibyśmy spać na zewnątrz.

Dzień 3

Ostatniego dnia szedłem samemu. Z leśniczówki udałem się na Zawrat a następnie zdobyłem Świnicę (2301). Zaraz po zejściu ze szczytu złapał mnie deszcz. Na szczęście nie trwał on zbyt długo i pozwolił mi kontynuować marsz. Z czerwonego szlaku odbiłem na szlak czarny przy Świnickiej Przełęczy, następnie doszedłem do przełęczy Karb skąd postanowiłem wejść na odwiedzony już przeze mnie zimą szczyt Kościelec. Odcinek ten wyceniany jest na 50 min, ale postanowiłem zdobyć go w możliwie szybkim tempie. Byłem na górze po 28 min :D, chwila odpoczynku i zszedłem na dół skąd wybrałem się do murowańca. Stąd zszedłem do Kuźnic gdzie spotkałem się z Piotrem. Z Kuźnic busem dostaliśmy się do Zakopanego. Po mszy świętej w kościele na Krupówkach udaliśmy się na dworzec autobusowy skąd polskim busem wróciliśmy do Warszawy .

Z pewnością była to niezapomniana wyprawa a pokonane szlaki z pewnością najniebezpieczniejsze z dotąd przeze mnie przebytych. Dodatkowo podczas wyprawy widziałem z odległości kilku metrów nigdy wcześniej nie spotkane przeze mnie zwierzaki: świstaka i kozicę :).

komentarze Komentarze:

Nick:
komentarz