15.05.2016 - Niedziela w Bombaju
W niedzielę rano oczywiście wybrałem się na Msze....

.... i kogóż moje oczy widzą?
Fajnie jest zobaczyć posąg naszego Wielkiego rodaka w najodleglejszych zakątkach świata :)

Na Mszę wybrał się ze mną Avinash. Po raz pierwszy w życiu był na katolickiej Mszy (akurat trafił na Uroczystość Zesłania Ducha Świętego)
Potem dołączyła do nas znajoma Avinasha z Mombaju. Tego dnia pojechaliśmy na zakupy ;).

Jedziemy pociągiem miejskim

Avinash cały czas trenuje :).

Po zakupach przechadzając się po mieści dostrzegłem boisko do krykieta. Oczywiście nie mogłem się oprzeć żeby nie zrobić czegoś co pozwoli mi spróbować zagrać w tę grę :)

Przynęta :)


Misja zakończona powodzeniem :)

I oczywiście pamiątkowa fotka z ziomem który pozwolił mi kilka razy odbić piłkę :)
Od początku mojego pobytu w Indiach tutejsze jedzenie mi nie służyło. Raczej słabo się po nim czułem. Tego dnia w Mobaju postanowiłem dokonać w tej przestrzeni terapii szokowej :) ... o dziwo okazała się skuteczna :)

Napój z trzciny cukrowej ... pychota :)


Poniżej "pav bhaji"

Poniżej lokalny specjał "Vada pav" czyli ziemniak w jakimś cieście :)


Jeszcze nigdy nie zjadłem tyle rzeczy z przydrożnych knajp i straganów :) ... i dodatkowo rzeczywiście był to moment zwrotny od którego tutejsze jedzenie przestało mi tak bardzo szkodzić :).
|
Komentarze: | |
|
|
2016-06-10 21:18:50 |
|
M |
|
2016-06-11 01:06:54 |
|
K |
|
2016-06-12 15:22:08 |
|
|
2016-06-14 06:10:49 |
Dużo zdrówka