I nareszcie przyszedł ten upragniony weekend ... weekend, w który miałem nadzieję wejść do mojego pustego pudełka :) ... niestety, nie udało się ;). Wczesnym rankiem przyjechał po mnie Avinash i zabrał mnie na swoim motocyklu do letniskowego domu swojego taty na przedmieściach Bangalore. Dom ten okazałem się domem-ogrodem wypełnionym po brzegi różnymi zwierzętami i roślinami w donicach. Nie wiem kim dokładnie jest jego tata, ale zajmuje się różnymi rzeczami związanymi z przyrodą i zwierzętami, chyba w jakimś państwowym urzędzie .... między innymi zajmuje się też łapaniem węży :). I wyjątkowo w ten weekend mógł nam pokazać Kobrę... w poniedziałek miał ją gdzieś już wypuścić na wolność.
Zobaczcie sami co tam widziałem (komentarze pod zdjęciami podczas przeglądania).